Konsekwencje nie wspierającego otoczenia

Jakie konsekwencje będzie ponosiło dziecko, które wychowywane było w atmosferze przemocy fizycznej i psychicznej?

Dziecko, z którym się nie rozmawia, wysyła jedynie komunikaty, krytykuje się je na każdym kroku, obwinia, mówi się mu, że jest złe, nie uczy się go właściwie niczego, bo podstawą jest zarządzanie czasem i posiadanie celów, a jeśli rodzice zajmują się kłóceniem, dokuczaniem sobie, przemocą wobec siebie, uwierzcie mi, nie mają żadnych celów, aspiracji, ambicji innych niż to, że interesuje go, kiedy się napije wódki, a matkę tylko to, by on nie wrócił pijany. „Znowu mnie pobije, czy nie?”, „będę musiała znów w nocy uciekać z dziećmi, czy nie?” – to życie w strachu. Jeśli jesteś starszym dzieckiem i masz młodsze rodzeństwo, to czegoś się uczysz, bo prawdopodobnie zajmujesz się wychowywaniem swoich braci czy sióstr, ale kosztem swojego dzieciństwa co też przynosi poważne konsekwencje. Jeśli jesteś dzieckiem i obserwujesz coś takiego, wychowujesz się w takiej atmosferze, to wiem, co się z Tobą dzieje, bo to też moja historia.

Najczęstszą konsekwencją takiego wychowania jest wiele razy już wspomniany brak poczucia własnej wartości. Co to oznacza?

To, że możemy być szczęśliwi, mieć wspaniałe życie, kreować rzeczywistość, ale nigdy nawet w taki sposób nie pomyśleliśmy. Myślimy tylko, że nie zasługujemy, że nie damy rady, że to czy tamto to nie dla nas, bo przecież coś z nami jest nie tak. Uwierzyliśmy w to kłamstwo i to ono zdeterminuje naszą przyszłość, każdą decyzję, to, gdzie będziemy pracować, jakiego partnera wybierzemy, jak będziemy żyć, jeśli nie podejmiemy się refleksji i nie wyciągniemy wniosków z tego, co nas spotkało. Bo jeśli to zrobimy, odzyskamy radość życia, będziemy się rozwijać i będziemy szczęśliwi. Dajmy sobie do tego prawo, zasługujemy na wszystko, co najlepsze i najpiękniejsze, tak samo jak ktoś wychowywany w sprzyjającej atmosferze. Zastąpmy negatywność, negowanie siebie i swoich pomysłów wspierającym myśleniem i słowami. Na początek wystarczy „zobaczę”, „spróbuję”, „przekonam się, jak mi z tym czy tamtym idzie” zamiast „nie zrobię tego”, „nie dam rady”, „to nie dla mnie”.

Największą moją bolączką i konsekwencją wychowywania się w takiej atmosferze było to, że nie ufałam sobie, traktowałam siebie bardzo źle, byłam pełna lęku, strachu i poczucia winy, w głowie słyszałam głos matki, która wciąż mnie krytykowała i mówiła, że do niczego się nie nadaję i że jestem leniem śmierdzącym, nawet jak wyjechałam, wciąż słyszałam jej głos. Potrzebowałam lat pracy nad sobą, musiałam się przekonać, że nie miała racji, nabrać dystansu do niej – już teraz tego głosy nie słyszę. 🙂 To, że nie ufałam sobie, produkowałam negatywne myśli i scenariusze, następnie słowa, co potem przekładało się na doświadczenia, odebrało mi kilka lat życia, bo zamiast go doświadczać, cieszyć się nim, skupiałam się nad tym, jaka jestem beznadziejna i jak tu się zabić. A w tym samym czasie ktoś, kto był wychowywany w atmosferze miłości i zrozumienia, robi karierę, rozwijał swoje talenty, a ja marnowałam czas – to następna konsekwencja, zmarnowany czas na pielęgnowanie nieistniejących kompleksów i przesądów przyklejonych mi przez rodziców, choć bardziej pamiętam to, co mówiła do mnie matka.

Fragment książki — ” Bezwarunkowa wartość”

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *