Niesamowite jest to, że po mimo wychowania w bardzo nie sprzyjającej atmosferze, pełnej przemocy fizycznej i psychicznej, po mimo mobbingu który trwał ok 10 lat, po mimo bezsilności i strachu który mi towarzyszył w tym środowisku, czuję, nie nienawiść, żal, chęć zemsty, a jedynie mam w sobie współczucie do każdej z tych osób, życzę im przebudzenia.

W moim odczuciu każde życie jest wartościowe, bez względu na poziom świadomości. Czy jest to osoba oświecona, czy wybierająca nienawiść, jest wartościowa, bo życie samo w sobie jest wartością, choć nie każdy tak je traktuje i to jest jeden z powodów dlaczego istnieją różne nadużycia względem innych osób, np przemoc.

Nie ma dla mnie znaczenia również: kolor skóry, narodowość, wyznawana czy nie wyznawana religia, wykonywany zawód, status materialny, nie ma we mnie podziału który by kwalifikował  jednych jako wartościowych, lepszych, a innych jako nie wartościowych, gorszych.

Wiem, że świat tak nie wygląda. Odkąd jestem świadoma, dostrzegam w nie których miejscach, podział na lepszych i gorszych, na wybranych i nie wybranych, na takich co mają władzę i ją bardzo często nadużywają i na poddanych zmuszanych do dostosowania się do chorych przepisów, ustaw które nie rzadko są skonstruowane przeciwko człowiekowi, dostrzegam manipulację, pełno fałszywych informacji, które po zgłębieniu, dlaczego są podawane na tacy jako prawda,doszłam  do wniosku, że ludzie są traktowani jak bydło hodowlane, które ma przynosić zyski i one są najważniejsze, do tego stopnia, że nie bierze się pod uwagę często zdrowia, a nawet życia człowieka, pewnie dlatego istnieje: jedzenie pełne chemii, jedzenie gmo, są masowe szczepienia, reklamowane są  leki na wszystko w tv, w radio,istnieją aktualnie choroby nie wyleczalne, ale zaleczalne do końca życia tabletkami, domniemam, że nie rzadko, tylko po to by biznes się kręcił, dostrzegam leczenie ograniczone chorymi procedurami. Dostrzegam absurdy typu: jedni żyją w pałacach, a inni umierają z głodu, nie zgodę zamiast współpracy, zabijanie w imię chorych idei,dogmatów, zabijanie zwierząt które jest udowodnione naukowo, czują, maja osobowość i świadomość.

Nie wiem czy można to zmienić? Być może nie? A na pewno nie, dopóki władza i biznes jest ważniejsza od samego życia, które w moim odczuciu: Jest Bezwarunkową Wartością! Jest Bezwarunkową Miłością! Jest Wolnością! Jest Nieskończonością! Jest Podróżą Świadomości!

Tego nie wiem, czy będzie to co istnieje kontynuowane, ale wiem, że mogę wybierać  swoje dobre samopoczucie. Wiem, że mogę tu i teraz doświadczać miłości bezwarunkowej, mogę się rozwijać, mogę poszerzać granicę świadomości, bo to w moim odczuciu ona jest najważniejsza, nie władza, sukcesy po trupach,” pompowanie ego'” a świadomość  bycia częścią całości, a więc zaprzestanie wyrządzania krzywd,zmiana świata na lepsze miejsce poprzez ZMIANĘ SAMEGO SIEBIE, poprzez przypomnienie sobie o tym, że każde życie jest wartościowe i to BEZWARUNKOWO, o tym że każde życie jest WOLNOŚCIĄ, a nie czyjąś własnością.

W buddyzmie istnieje 7 poziomów świadomości. Nie wyznaje żadnej religii z tych które są nam przedstawiane, moją religią jest miłość, współczucie i życzliwość, jednak po przeczytaniu tych poziomów dostrzegłam, że one pasują do etapów na jakich byłam i na jakim aktualnie jestem.  Zaczynałam od 2 poziomu, od  stanu zamroczenia, wyznawałam w nim od pewnego momentu religię katolicką i ten etap obfitował, w strach, poczucie winy, bezsilnność, nie akceptacje siebie, brak samodzielnego myślenia, bezkrytyczne przyjmowanie tego co mówi kościół. Próbowałam przestrzegać przykazań, gdy je łamałam, czułam poczucie winy, gdy przestrzegałam byłam nie szczęśliwa, pozwoliłam na to by być polem walki.

Ale ten etap mam już dawno za sobą. Wiele się z niego nauczyłam, wiele zrozumiałam. Pewnie nie była bym na tym poziomie na którym jestem aktualnie, (o nim za chwilę), gdybym nie doświadczyła poprzednich, to rozumiem jako rozwój. Przeszłość jest moim nauczycielem, wyciągam z doświadczeń wnioski, stosuje je i to mnie rozwija. Jestem wolna od żalu, od chęci zmiany przeszłości, wiem, że jestem tym kim jestem, dzięki niej i każde doświadczenie które miało miejsce, każda osoba którą spotkałam, każda relacja w jakiej byłam, miała sens, dzięki temu wszystkiemu, poznawałam siebie.

Od jakiegoś czasu  jestem na bardzo przyjemnym poziomie świadomości 5, cechuje go wolność słowa,szanowanie każdego życia,częściowo też w 6, który jest uniwersalną miłością, ważne że JESTEM, a nie KIM JESTEM.

Doszłam do tych poziomów, bo wcześniej zrozumiałam, że dopasowując się do chorego systemu zyskałabym jedynie akceptację której nie potrzebuję i byłabym dokładnie taka jak on,chora. Zawsze czułam, że jestem inna, że tu nie pasuje. Chciałam poznać siebie, odkrywać swój potencjał. Zrozumiałam, że do tego by to zrobić, by się rozwijać, potrzebuje innej postawy. Zrozumiałam, że potrzebuje kwestionować, podważać, zacząć samodzielnie myśleć, przestać przyjmować jako prawdę coś co jest podawane na tacy, zrozumiałam, że potrzebuje wolności, a nie ograniczania mnie przez nie które nie naturalne nakazy, zakazy, które dziś śmiem twierdzić są stworzone do manipulacji, zrozumiałam, że potrzebuje wsłuchać się w siebie, zacząć żyć w zgodzie ze sobą, przestać ślepo naśladować, zrozumiałam, że mam pełno fałszywych przekonań na swój temat, które zostały mi włożone do głowy przez rodziców,przez kościół, zrozumiałam, że muszę zacząć nad nimi pracować, uwolnić się od nich,wybierać tylko to co mi służy, zrozumiałam, że tylko ja jestem odpowiedzialna za swoje życie i tylko ja mogę sprawić, że będę szczęśliwa, a więc zrezygnowałam z pozwalania na to by kościół sterował moim życiem,  podjęłam się refleksji na temat mojej przeszłości, zaczęłam zadawać sobie pytania, dlaczego tak jest jak jest?z czego wynika moje straszne samopoczucie? z czego wynika to, że nie akceptuję siebie, to że jestem nie szczęśliwa, że czuję się gorsza?myślałam też o przeszłości moich rodziców, zrozumiałam na pewnym etapie dlaczego mnie tak traktowali, dlaczego tak strasznie siebie traktowali, zrozumiałam jaka odpowiedzialność spoczywa na rodzicach, dostrzegłam, że to oni kreują albo zdrowe, albo chore pokolenia. Dostrzegłam jej ogromną rolę w tworzeniu zdrowego społeczeństwa.

Dziś wiem, że najpiękniejszy dar jaki można dziecku podarować, to bezwarunkowa wartość.

Jak i również wiem, że można podarować go samemu sobie, bez względu na to czy go dostaliśmy od rodziców, czy też nie i tym samym, w taki sam sposób traktować innych.

 

 

0 Komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

CONTACT US

We're not around right now. But you can send us an email and we'll get back to you, asap.

Wysyłanie

©2018 KLEO Template a premium and multipurpose theme from Seventh Queen

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?